Tłustoczwartkowe zmagania z IV poziomo-lawinową

Moderatorzy: Borowice.pl, Gawe, Cieslak, wkarkonosze

klin86
Spacerowicz
Posty: 30
Rejestracja: pt lip 24, 2009 2:08 pm
Lokalizacja: Wrocław
Kontaktowanie:

Tłustoczwartkowe zmagania z IV poziomo-lawinową

Postautor: klin86 » pt lip 24, 2009 2:26 pm

Wstęp

Jako nowy pisćca witam wszystkich tu obecnych.
Z powodu wczorajszego upału postanowiłem ochłodzić nieco atmosferę. Do tego celu wykorzystam zimową relację :headbang:

Wstał piękny słoneczny wieczór... ciemno i zimno na dworze. Chwilę po północy spotkałem się na dworcu z nieznanym tu jeszcze Arturem. Gdy siedzielismy już w barze, dołączył Cysko – osoba najwiekszego dramatu nadchodzącego dnia. Dworcową knajpę pozbawilismy małych, litrowych piw i udalismy się w stronę dworca. Tam dołączył Martin i cała piątka w postaci czterech osób pojechała na południe.

Obrazek Obrazek

Tłusty czwartek

W okolicach 6 rano dotarlismy do Szklarskiej Poręby. Mróz, biel i mrok... jak zwykle o tej porze ktos zadał filozoficzne pytanie „co ja tu *** robie”. Upadek morale towarzyszył nam jeszcze przez około godzinę. Na zboczach Wysokiego Kamienia nadszedł czas na rytualną konsumpcję reszty nabytych w Jeleniej Górze pączków. Podczas gdy Artur zastanawiał się, czy masa sniegu nie spadnie na nas wraz z wiatą, ja postanowiłem zostawić slad dla...gopru ;)

Obrazek Obrazek

Po przerwie rozpoczęło się dosć upierdliwe podejcie na Wysoki Kamień, ale szlak był przetarty, więc poziom upierdliwosci nie wykraczał poza normy społeczne.

Obrazek Obrazek

W początkowej fazie podejscia mielismy piękny widok na Karkonosze... oczywiscie na Wysokim Kamieniu piękny widok moglismy sobie... przypomnieć, zaczął sypać snieg. Kilkadziesiąt metrów pod szczytem chcięlismy obalić mit, jakoby baterie rozładowywały się w niskiej temperaturze. W tym celu aparat został rzucony w taki sposób, by upadł w snieg. Baterie wypadły z aparatu przysparzając nam sporo szukania. W efekcie mit obalił nas, baterie niemal padły. Za Wysokim Kamieniem spotkało nas miłe (:?:) zakoczenie – ciąg dalszy szlaku nie był przetarty.

Obrazek Obrazek Obrazek

Ale co to dla nas ;) Œnieg był swieży i sypki, więc torowanie, pomimo sniegu sięgającego pasa, było względnie znosne. Powoli, bo powoli, ale posuwalismy się do przodu ;). Z czasem snieg stał się bardziej upierdliwy, na tyle zbity, że nie sypki, na tyle delikatny, że kazdy krok powodował zapadanie się na...długosć nogi.. potem próba wygramolenia się, głębsze zapadnięcie i zapadnięcie drugiej nogi... i tak to szło ;) W tzw. międzyczasie Cysko zaczął narzekać na zimno w butach. Wyszło na jaw, że te nie w pełni odpowiadają panującym warunkom. Dostał magiczne ogrzewacze chemiczne i … po jakims czasie obalilismy mit, jakoby ogrzewacze ogrzewały – nie grzały. Cysko otrzymał gustowne wkładki wewnątrzskarpetne w postaci pasków NRC i przestał marudzić ;P

Obrazek Obrazek Obrazek

Do okolic „Stanisława” snieg był coraz bardziej upierdliwy, a jedyne slady jakie nosił, to slady rakiet snieżnych – dla nas bez znaczenia, zapadalismy się równie głeboko, jak do tej pory. Liczyłem na to, że narciarze biegowi dotarli w te okolice i dalsza droga będzie w lepszym stanie. Przeliczyłem się, padający od kilku dni snieg skutecznie zasypał przygotowane dla biegaczy trasy. Zarezerwowalismy telefonicznie 4 łóżka w Chatce Górzystów, zaznaczylismy, że będziemy za ok 4 godziny i poszlismy dalej. Około 3km przed Rozdrożem pod Cichą Równią skończył się głęboki snieg – droga była ubita, twarda... dziwna ;) Wykorzystalismy okazję i odpoczęlismy trochę, a Artur poszedł za potrzebą...bał się zejsć z twardej drogi :twisted:

Obrazek

Przyzwoita droga towarzyszyła nam do Rozdroża, a co dalej :?: Była 16.. do tej pory ponad 9 godzin trwało przejscie odcinka, na który latem wystarczą 3 godziny. Bylismy nie wyspani, nie spalismy od ok 30 godzin... Martin miał mokro w butach, a Cyskowe kolana domagały się odpoczynku. 5 km początkowo niebieskiego, kompletnie nieprzetartego szlaku wiodącego do Chatki nie napawała nas optymizmem, poszlismy zatem wzglęgnie dobrą , lecz dłuższą(ze sniegiem najwyżej do połowy łydek) drogą do Orla, licząc, że stamtąd do Chatki droga będzie przetarta. Przyjemna droga zachodnim zboczem Krogulca trwała około 2 godzin, do Orla dotarlismy po zmroku. Po drodze jeden z nas (Cysko;)) zmęczył się trochę, zaczął trochę zataczać, a jego mysli stały się mętne.. dostał batonika, trochę białego proszku* i wrócił do sił. W Orlu nastał czas na przerwę, herbatę i kontakt z ludŸmi ;) Szef schroniska poinformował nas, że droga do Chatki nie jest przetarta, uznalismy, że to na pewno chwyt marketingowy i mimo zmęczenia podjelismy decyzję – do Chatki. Przed wyjscie zadzwoniłem do Chatki z informacją, ze nie odwołujemy rezerwacji i że będziemy do 3 godzin. Gdy wychodzilismy, ktos życzył nam powodzenia.. na twarzach innych widziałem wyraz zastanowienia zmieszany z elementami niezrozumienia podszytego podziwem. Œcieżka przez las była przyzwoita, wąska, ale twarda, trochę przysypane slady biegaczy. Koniec lasu oznaczał koniec przetartej scieżki. Nie było tragicznie, ciemno, zimno, slady miejscami ginęły, ale przejscie przez Torfowisko Izerskie nie nastręczyło nam problemu. Natomiast moment wyjscia na Halę Izerską można porównać do wyjscia na pustynię.. białe NIC otocznone czarnym NIC... a to wredne białe padało jeszcze z nieba. Œladu nie był, za to snieg uformował ładne wydmy :D Sytuacja robiła się coraz ciekawsza, na to wszyscy (dwaj: ja i Artur) czekalismy, pozostała dwójka srenio wiedziała gdzie jest , po co, a jeszcze bardziej srednio – gdzie ma isć ;). Na Hali znajdują się tyczki wyznaczające szlak, sporo trudu kosztowało nas znalezienie pierwszej... z jej perspektywy druga była nie widoczna, udało nam się ją znalezc po dłuższej chwili.. doszlismy do wniosku, że dalsze poszukiwania są bez sesnu. Ja i Artur dobrze wiedzielismy gdzie jestesmy, wczesniej sporo czasu spędzilismy w Izerach, a trasę Orle – Chatka pokonywalismy szczególnie często. Mimo dosć monotonnego otoczenia wiedzielismy dokładnie, gdzie isć, żeby dojsć. Martin poszedł przodem, mielismy nadzieję, że poczeka, bo na drodze znajdował się zniszczony most i trzeba go było obejsć, skręcając kilkadziesiąt metrów w lewo. Na szczęscie się zorientował. Gdy na horyzoncie pojawiło się swiateło Chatki, wszyscy mimowolnie przyspieszyli. Jeszcze godzinka brnięcia w sniegu... ostatnie kilkaset.. kilkadziesiąt..kilka metrów i Chatka:!: Z tej perspektywy Hala Izerska nie wyglądała zachęcająco, ale nikt nie miał sił na głębsze rozważania, była prawie 22, bylismy zmęczeni, ale usatysfakcjonowani. Gospodarze czekali na nas, ale sera już nie usmażyli :( Nocleg w Zbirówce zapowiadał się bardzo przyjemnie, było tylko przyjemnie, bo w nocy piec zgasł ;)


Osoby dramatu: Martin, Artur, Cysko oraz Klin in Blue
Obrazek


Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek



Więcej zdjęć na http://www.klin.cba.pl/ w dziale Foto -> Izery 2009
____________________________

*- biały proszek to glukoza.
Awatar użytkownika
Cieslak
Moderator
Posty: 1589
Rejestracja: pn gru 06, 2004 12:35 pm
Lokalizacja: Wrocław/Przesieka
Kontaktowanie:

Postautor: Cieslak » pn sie 10, 2009 6:10 pm

Ciekawy dramat zimowy. Wyprawa w taki snieg bez rakiet lub nart musiała być niezapomnianym doznaniem.
P.S Nie sądziłem, że jeszcze są gdzies takie zielone kufle jak na pierwszych zdjęciach :)
Zas Chatkę Górzystów odwiedziłem na wiosnę, w tygodniu, poza weekendem i sezonem i bardzo się zdziwiłem - wielkie kolejki ustawiały się tam zimą w weekendy, gdy było wielu narciarzy biegowych, ale po wybudowaniu gondoli ze Œwieradowa dostępnosć schroniska znacznie wzrosła co zaowocowało kolejkami także w tygodniu. Gondola mocno zmieniła Góry Izerskie, ale to chyba było nieuniknione.
Awatar użytkownika
KornelO
Odznaka Duża Srebrna
Posty: 333
Rejestracja: wt wrz 26, 2006 9:58 pm
Lokalizacja: Spod Karkonoszy
Kontaktowanie:

Postautor: KornelO » czw sie 13, 2009 4:34 pm

Cieslak pisze:[...] Gondola mocno zmieniła Góry Izerskie, ale to chyba było nieuniknione.
http://pracownia.org.pl/aktualnosci,569
Obrazek
Awatar użytkownika
Anka
Odznaka Duża Srebrna
Posty: 347
Rejestracja: ndz mar 04, 2007 8:58 pm
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Anka » ndz sie 16, 2009 7:12 pm

Zajrzałam do Chatki jakies 2 tygodnie temu, jak byłam w Szklarskiej Porębie na Giełdzie i widać, jak bardzo gondola wpłynęła na zwiększenie ruchu turystycznego w okolicy. W Chatce i przed pełno ludzi i co chwila dochodzili nowi własnie od Stogu Izerskiego. Od strony Jakuszyc doszło tylko kilka osób - może ze 6.
klin86
Spacerowicz
Posty: 30
Rejestracja: pt lip 24, 2009 2:08 pm
Lokalizacja: Wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: klin86 » wt sie 18, 2009 5:06 pm

Anka pisze:Zajrzałam do Chatki jakies 2 tygodnie temu, jak byłam w Szklarskiej Porębie na Giełdzie i widać, jak bardzo gondola wpłynęła na zwiększenie ruchu turystycznego w okolicy. W Chatce i przed pełno ludzi i co chwila dochodzili nowi własnie od Stogu Izerskiego. Od strony Jakuszyc doszło tylko kilka osób - może ze 6.


Wniosek nasuwa się sam, należy odwiedza Chatkę poza sezonem, przy skrajnie trudnych warunkach atmosferycznych :D
Awatar użytkownika
Anka
Odznaka Duża Srebrna
Posty: 347
Rejestracja: ndz mar 04, 2007 8:58 pm
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Anka » czw sie 20, 2009 1:03 pm

Owszem :) - zimą , jak kolej już działała, ale był snieg to tych tłumów nie było.

Wróć do „Relacje i planowane wyprawy w góry”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość