Żal sudeckich schronisk

Moderatorzy: Borowice.pl, Gawe, Cieslak, wkarkonosze

Awatar użytkownika
zerocin
Spacerowicz
Posty: 19
Rejestracja: wt cze 07, 2005 6:28 pm
Lokalizacja: 100lica ;)

Postautor: zerocin » sob sty 17, 2009 6:40 pm

Mnie Pan też nie przekonał. Gdybym był złosliwy też mógłbym zapytać, w czyim interesie tak bardzo się Pan sprzeciwia temu przepisowi, jakie lobby Pan reprezentuje i kogo chce Pan - za przeproszeniem - udupić. To żadne argumenty. Dyskusja na takim poziomie nie ma sensu.

Czy te przepisy przyniosły szkodę krajowi i naszej turystyce? Szczerze wątpię, a z pewnoscią są to oskarżenia bardzo mocno wyolbrzymione. Bywam w Karkonoszach od początku lat siedemdziesiątych. W tych górach na szlakach zawsze było najwięcej Czechów, zaraz po nich emerytowanych Niemców, potem dopiero Polaków. Żadnych specjalnych zmian w tym względzie nie obserwuję mimo, że infrastruktura wypoczynkowa generalnie się poprawia. I - szczerze mówiąc - bardziej niż stan schronisk martwi mnie stan samej infrastruktury parkowej, tu następuje regres. Brakuje porządnie urządzonych miejsc wypoczynku, schronów przeciwdeszczowych...

Do jeszcze jednej kwestii wrócę:
Lech pisze:Poza tym wycieczki z zawodowym przewodnikiem niczego praktycznego młodzieży nie nauczą, a już na pewno nie mają nic wspólnego z edukacją górską.
Pan daruje, ale przecenia się Pan. Byłem w Karkonoszach dwukrotnie na koloniach jako nastolatek, raz w Karpaczu i raz w Przesiece, na długo zanim wspomniane przepisy weszły w życie. Organizowano dla nas mnóstwo wycieczek zbiorowych, od Œnieżki przez Chojnik po Œnieżne Kotły. Sporo z tego pamiętam, ale z pewnoscią żaden z przewodników niczego mnie nie nauczył. I nie przypominam sobie, by ktokolwiek z uczestników takich wypraw w ogóle przejmował się przewodnikiem. Dam głowę, że i dzis młodzież zachowuje się tak samo.

Miałem to szczęscie, że gór, szacunku do nich, nauczył mnie ojciec. On nie tylko wyjasnił mi najprostsze sposoby orientacji w terenie, ale i wszczepił mi prostą zasadę "wszystko, co ze sobą bierzesz w góry, znies na dół." To jest najlepsze podejscie, którego żaden pasjonat, choćby pełen najlepszych chęci, nie zastąpi.

Ocenę tej naszej wymiany opinii pozostawię czytającym, ale tak jeszcze na koniec - czy mógłby mi Pan łaskawie wskazać, w którym to niby miejscu cokolwiek uogólniłem?
Obrazek
Awatar użytkownika
Lech
Odznaka Mała Złota
Posty: 210
Rejestracja: śr sty 17, 2007 9:28 am
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: Lech » sob sty 17, 2009 7:30 pm

zerocin pisze:Czy te przepisy przyniosły szkodę krajowi i naszej turystyce? Szczerze wątpię, a z pewnoscią są to oskarżenia bardzo mocno wyolbrzymione.
Nie sądzę, że Pana przekonam. Natomiast każdy z tu czytających ma głowę i potrafi sam ocenić. Oto cytat z blogu "Wolne przewodnictwo", gdzie mowa o destrukcyjnym wpływie przepisów na funkcjonowanie wolnego rynku usług turystycznych.
Przepisy o których piszę, są częscią ustawy uchwalonej przez koalicję SLD-PSL w 1997r. która zlikwidowała gwarantowaną przez ustawodawstwo rządu Rakowskiego i Wilczka wolnosć zawodu pilota/przewodnika, przywracając regulacje podobne do tych, jakie istniały przed 1989r. i wbudowane były w system kontroli totalitarnego państwa nad wszelką obywatelską aktywnoscią.

Za ich wprowadzeniem lobbowały srodowiska wywodzące się z dawnych PRL-owskich struktur, obawiające się konkurencji młodych duchem, prężnych firm i usługodawców, którzy rozpoczęli swoją przygodę z turystyką w warunkach wolnego rynku. Uchwalaniu nowego prawa towarzyszyła dezinformacja opinii publicznej. Wmawiano, że licencjonowanie jest europejską normą, powołując się na przykłady Wiednia, miast włoskich, krajów sródziemnomorskich, gdzie ogromny napływ turystów i paternalistyczne tradycje przyczyniły się do powstania gildii broniących dostępu do lukratywnego zawodu. Zatajano, że w większosci krajów zachodnioeuropejskich (m.in. Niemcy, Wlk Brytania) przewodnictwo i pilotaż są wolnym zawodem. Że - podobnie jak w dziesiątkach zawodów rzemieslniczych, artystycznych, dziennikarskich itp. ukończenie państwowych kursów nie jest obowiązkowe a zrzeszanie się, certyfikaty mają charakter dobrowolny i ostateczna wartosć zawodowa weryfikowana jest przez wolny rynek.

Rychło okazało się, że uchwalone przepisy są nieżyciowe, nie dostosowane do nowoczesnego rynku usług a próby ich rygorystycznego egzekwowania przynoszą szkodę turystyce, zmuszają firmy do ponoszenia niepotrzebnych kosztów, uwłaczających procedur (m.in. tzw. "wynajmowanie słupa") i psują wizerunek Polski. Służby mundurowe przeprowadzają kontrole interpretując prawo ad absurdum, żądają uprawnień od kogokolwiek, kto pracuje z turystami bądŸ sprawia takie wrażenie np. pokazując zabytki, i w razie ich braku - karze mandatami. Kontrole te nie są nigdy inicjowane przez rzekomo pokrzywdzonych turystów, ale zawsze przez sfrustrowanych członków zrzeszeń zawodowych, którzy otrzymują policyjne uprawnienia do zaczepiania niewinnych gosci w publicznych miejscach. W kwietniu 2007 głosnym echem odbiła się w mediach żenująca historia ukarania w Krakowie mandatem turystów z Włoch, za czytanie na głos książkowego przewodnika.

Kuriozalne drobiazgowe przepisy, żądające od każdego chcącego zajmować się w Polsce przewodnictwem turystów - wielomiesięcznych kursów i zdania państwowych egzaminów nie pozwalają błyskawicznie wcielać w życie nowych i swieżych inicjatyw biznesowych, niezbędnych dla rozwoju rynku. Ludzie z pomysłami, którzy znajdują klientów na swój nowy i ciekawy produkt zmuszeni są obchodzić prawo rejestrując swoje firmy jako "doradztwo osobiste" czy "grupa artystyczno-reklamowa" jak np. znana firma Crazyguides z Krakowa. W szczycie sezonu do obsługi licznych gosci nie można znaleŸć odpowiedniej liczby pilotów z uprawnieniami. Dotyka to szczególnie organizatorów nowatorskich form turystyki jak np. imprezy rowerowe czy wyprawy przyrodnicze. Praktyką stosowaną w krajach zachodnich jest zatrudnianie chętnych entuzjastów po kilkudniowym szkoleniu i praktyce w firmie touroperatora, które w zupełnosci wystarcza do opanowania rzemiosła. W Polsce jest to szansa na pracę dla młodych ludzi powracających z emigracji. Ich znajomosć języków, liberalnych obyczajów, otrzaskanie ze stylem pracy w sektorze usług na Zachodzie - są tu nieporównanie cenniejsze, niż godziny nudnych wykładów PRL-owskich działaczy. Ale cóż, za taką praktykę polska firma może być ukarana - np. na skutek donosu zawistnej konkurencji - mandatem, a teoretycznie i utratą koncesji, zrujnowaniem biznesu - dorobku całego życia. Nie wspominając o stratach z tytułu zmniejszenia przyjazdów do Polski, zerwania kontraktów itp.
I kolejny cytat o głupocie naszych przepisów i ich przyczynieniu się do zniszczenia turystyki szkolnej.
jestem nauczycielem, który nie mając uprawnień,
musi zabierać przewodnika na EKSTREMALNIE TRUDNY
SZCZYT- Turbacz... Podejscie z Nowego Targu
wymagałoby jeszcze opieki alpinistycznej, a wizyta
w schronisku grotołaza-przecież to taka nora....
SZCZYT-GŁUPOTY, tak zabito turystykę szkolną
=> http://polskalokalna.pl/wiadomosci/malo ... ,,14203661

I jeszcze jeden cytat o destrukcyjnym wpływie prawa na turystykę w regionie. Jest to nieco cyniczna, ale jakże trafna wypowiedŸ Jacka Musiała, wiceprezesa Karkonoskiej Organizacji Turystycznej "Œnieżka""
..brałem udział w takim sympozjum na temat prawa i wpływu prawa zarówno na polską turystykę jak i na turystykę czeską. Niestety, refleksja była bardzo smutna. My mamy doskonałe strategie, mamy doskonałe prawo. Czesi mają turystów i jest to powiedziałbym, rzecz zasadnicza. Jeżeli ci, którzy decydują o sprawach w państwie, ci, którzy ustalają przepisy, nie zrozumieją, że turystyka jest gałęzią niezwykle ważną i niezwykle potrzebną, dalej będziemy pisali wspaniałe opracowania, bo tych opracowań jest ogromnie dużo, te opracowania są nam bardzo potrzebne, ja naprawdę bardzo dziękuję...
Cała Polska smieje się z głupoty przepisów dotyczących turystyki w górach. Oto przykład satyrycznego tekstu na portalu "Polityki", który zacytowałem tu => http://www.forum.przesieka.pl/viewtopic.php?p=5172#5172 Oto najistotniejszy fragment.
Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe oraz Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze - cytomy w Dzienniku Polskim - od lat toczą beznadziejną walkę z kolejnymi rządami o zmianę rozporządzenia.

Całosć wraz z komentarzami jest tu => http://owczarek.blog.polityka.pl/?p=161
Pozdrawiam

Lech Rugała

Obrazek
Awatar użytkownika
zerocin
Spacerowicz
Posty: 19
Rejestracja: wt cze 07, 2005 6:28 pm
Lokalizacja: 100lica ;)

Postautor: zerocin » sob sty 17, 2009 8:21 pm

Nie musi się Pan powtarzać i przytaczać tych samych linków.

Wypowiedzi z for też nie musi Pan przytaczać, już je sobie wczesniej poczytałem. Na tych samych forach są i inne opinie, pozbawione pieniactwa, o czym Pan doskonale wie.

Odniosę się tylko do dwóch kwestii:
Mamy teraz następujące wyjscia: albo zamknąć trasy narciarskie, by respektować prawo, choć jest ono skrajnie nieżyciowe, albo doprowadzić do wycięcia w kraju setek hektarów lasów, żeby trasy spełniały wymogi rozporządzenia.
Otóż tak własnie należy zrobić. Zamknąć trasy narciarskie. Kiedy zostaną zamknięte, wtedy uwierzę, że przepisy są nieżyciowe. Teraz widzę tylko wojnę o kasę. Zarobić jak najwięcej jak najmniejszym kosztem.
..brałem udział w takim sympozjum na temat prawa i wpływu prawa zarówno na polską turystykę jak i na turystykę czeską. Niestety, refleksja była bardzo smutna. My mamy doskonałe strategie, mamy doskonałe prawo. Czesi mają turystów i jest to powiedziałbym, rzecz zasadnicza. Jeżeli ci, którzy decydują o sprawach w państwie, ci, którzy ustalają przepisy, nie zrozumieją, że turystyka jest gałęzią niezwykle ważną i niezwykle potrzebną, dalej będziemy pisali wspaniałe opracowania, bo tych opracowań jest ogromnie dużo, te opracowania są nam bardzo potrzebne, ja naprawdę bardzo dziękuję...
Żałosne. Smutek budzi we mnie ten brak zrozumienia, że nie będzie w Karkonoszach polskich turystów tak długo, jak sami nie zechcą tam przyjeżdżać. Kiedy zechcą - żadne przepisy przed odwiedzaniem tych gór ich nie powstrzymają. Mnie nie powstrzymywał nawet stan wojenny.
Obrazek
Awatar użytkownika
Lech
Odznaka Mała Złota
Posty: 210
Rejestracja: śr sty 17, 2007 9:28 am
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: Lech » sob sty 17, 2009 9:21 pm

zerocin pisze:Nie musi się Pan powtarzać i przytaczać tych samych linków..
A Pan nie musi czytać i faktycznie widać, że tego nie czyta. Bo wcale tu nie powtarzam, tylko wrzucam kolejne konkretne cytaty z poważnymi opiniami na temat szkodliwosci i głupoty prawa dotyczącego turystyki i krajoznawstwa w Polsce. Ale Pan - jak widać - jest wyjątkowo odporny na wszelkie, nawet najmocniejsze argumenty. Podaje Pan jako wzór do nasladowania, że chodził po górach wbrew nakazom władz w stanie wojennym. Nakazy oczywiscie i dzis można obejsć i lekceważyć narażając się na ewentualne konsekwencje karne. Tylko czy kombinowanie i obchodzenie głupich, nieżyciowych przepisów, ma być zawsze w tym kraju normalną praktyką?
zerocin pisze:Na tych samych forach są i inne opinie, pozbawione pieniactwa
Ma się rozumieć, że pieniactwo i uogólnianie to jest wtedy kiedy ja np. opisuję sytuację jak zawodowy przewodnik nie radzi sobie z dużą grupą szkolną na szlaku ze Słonecznika na Polanę, natomiast pozbawiony pieniactwa i uogólnień jest Pański przykład kobiet w damskich butach, które w tym samym miejscu prowadzą grupę dzieci czy powoływanie się na przypadek tragedii grupy sportowców podczas treningu (nie wycieczki!) na Pilsku.
Pozdrawiam



Lech Rugała



Obrazek
olo
Odznaka Mała Srebrna
Posty: 187
Rejestracja: wt gru 14, 2004 6:08 pm

Może ja tu jak Filip z konopii ale

Postautor: olo » pt sty 23, 2009 1:10 am

Ja tu bez pieniactwa. Ale kto ma te biedne dzieci wyedukować. Nauczyciel powinien przejsć kurs i heja w góry. Pierwsza pomoc, obsługa telefonu, trasa mapa zgłoszenie GOPR TOPR lub SROP i wio. A nie jakies pojechane przepisy. Lechu ma racje choć w pewnym sensie "sra we własne gniazdo" przepraszam za przysłowie. Państwo ma oznaczyć szlak umożliwić tani nocleg(nie podatek nie dzierżawa nie smieci bo to schronisko a nie hotel i ma chronić) i być w razie czego do ratowania(proponuje ubezpieczenia zeby było na profesjonalny smigłowiec). Lepiej żeby pare osób zgineło w górach z miłosci do nich niż parę tysięcy zaćpało się przed blokiem. Zerocin jest z warszawy i chętnie daje się okradać za parkowanie ale góry to nasze wspólne dobro i żaden idiota nie ma prawa pobierać opłat za wstęp. KPN albo inny TPN to destrukcja dla turystyki.A PTTK to organizacja przestępcza ale nie zorganizowana. Wychowałem się na obozach wędrownych i dały mi one więcej jak cała nauka fizyki i chemii w szkole. Jak tak dalej Państwo tworzyć będzie przepisy to pierdzenie bedzie ograniczone do wyznaczonych miejsc. A jak Zerocin nie doniesiesz to mandat. Państwo ma obowiązki wobec nas a obowiazkiem jest edukacja i zdrowie, nie drogi nie stadiony nie F16 nie Irak Iran czy Afganistan. Jak nie zadba o zdrowie i edukacje to za kilka lat będziemi mieli zamiast społeczeństwa schorowanych debili(proces postępuje). Mam w d***e politykę ale jak ten rząd został skrytkowany za brak ustaw to pomyslałem sobie że nareszcie się opamiętali. I Jeszcze ten Palikot który ma usuwać idiotyczne przepisy po prostu super. Ale to w głowach takich ludzi jak Zerocin tli się chęć zabraniania ograniczania i poddaństwa.
Czy nie lepiej pokazać młodzieży góry zamiast idiotycznych seriali w TVN.Tanio miło przyjemnie. A jak im pokazać jak nikt tego nie zorganizuje w szkole. Ja moge isć z synem ale to nie to.Nie ma grupy współzawodnictwa pracy ciężaru plecaka. Nawet nie musi się dziecko martwić o gospodarowaniu groszem. Zawsze poniesie kogos fantazja. Tak jak na Rysach. Ale ile tysięcy ludzi po takiej tragedii pomysli (wiem bo sam się wycofałem z podejscia).Największą tragedją jest nie wyciąganie wniosków z tragedii. Rozwijanie pasi to inwestycja i to już jest nasz obowiązek Góry to najlepsza metoda na zdrowie edukacje i pasje. Tyle mam do powiedzenia koniec piesni bez urazy Panowie.
Awatar użytkownika
Przemek
Odznaka Duża Brązowa
Posty: 261
Rejestracja: pt sty 26, 2007 7:25 pm
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Przemek » pt sty 23, 2009 10:01 am

olo pisze:Lepiej żeby pare osób zgineło w górach z miłosci do nich niż parę tysięcy zaćpało się przed blokiem.



Dosadne, ostre, ale prawdziwe. Spodobało mi się to zdanie.
lantan34
Spacerowicz
Posty: 4
Rejestracja: ndz lip 26, 2009 7:30 pm
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: lantan34 » sob wrz 25, 2010 2:34 pm

Czy z Wysokiego Kamienia widać Schronisko Odrodzenie?
Awatar użytkownika
KornelO
Odznaka Duża Srebrna
Posty: 333
Rejestracja: wt wrz 26, 2006 9:58 pm
Lokalizacja: Spod Karkonoszy
Kontaktowanie:

Postautor: KornelO » ndz wrz 26, 2010 2:29 pm

Przejrzałem swoje zdjęcia i stwierdzam, że raczej nie. Zasłania je zbocze Œląskich Kamieni.
Obrazek
FourtyFour
Odznaka Duża Srebrna
Posty: 308
Rejestracja: pt paź 08, 2010 1:58 pm
Lokalizacja: Przesieka

Postautor: FourtyFour » pn paź 11, 2010 1:59 pm

A mi sie wydaje, że jednak widać...
Załączniki
wysoki kamień.JPG
Awatar użytkownika
KornelO
Odznaka Duża Srebrna
Posty: 333
Rejestracja: wt wrz 26, 2006 9:58 pm
Lokalizacja: Spod Karkonoszy
Kontaktowanie:

Postautor: KornelO » pn paź 11, 2010 2:15 pm

Masz może to zdjęcie w większej rozdzielczosci? Bo ja nadal nie widzę.
Ale może Ÿle patrzę. ;)
Obrazek
FourtyFour
Odznaka Duża Srebrna
Posty: 308
Rejestracja: pt paź 08, 2010 1:58 pm
Lokalizacja: Przesieka

Postautor: FourtyFour » pn paź 11, 2010 2:44 pm

Niestety. Hmm.. Jest tylko jeden sposób, żeby się przekonać... Trzeba wleŸć na Odrodzenie:) w taką pogodę jak dzisiaj :)
janusz
Odznaka Popularna
Posty: 56
Rejestracja: wt paź 12, 2010 8:16 pm
Lokalizacja: z nizin

Postautor: janusz » śr paź 13, 2010 11:01 pm

zerocin pisze:Smutek budzi we mnie ten brak zrozumienia, że nie będzie w Karkonoszach polskich turystów tak długo, jak sami nie zechcą tam przyjeżdżać. Kiedy zechcą - żadne przepisy przed odwiedzaniem tych gór ich nie powstrzymają. Mnie nie powstrzymywał nawet stan wojenny.

Otóż to - i ja tak uważam.
Ale dlaczego spada zainteresowanie polskimi górami; tych co góry tylko oglądają i tych co w nich wędrują?
Janusz
Artur
Spacerowicz
Posty: 4
Rejestracja: śr sie 11, 2010 6:09 pm
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Artur » czw paź 14, 2010 12:44 am

A spada? Z całym szacunkiem, jakos tego nie widzę. A już na pewno nie Karkonoszami. Przy dobrej pogodzie przynajmniej główne szlaki jak przypominały ruchliwe autostrady - tak przypominają (tu, na marginesie uwaga - niektórych własnie to przeludnienie odstrasza i każe "ładować baterie" gdzie indziej) Jesli chodzi o inne pasma, cóż. Tu IMHO zmieniła się przede wszystkim dostępnosć "konkurencji". Otwarły się granice, poprawiła się infrastruktura transportowa (choć w wypadku niektórych linii kolejowych jest karykaturalnie odwrotnie ;) ) i ruch po prostu się przeniósł. Nagle ludzie z naszego rejonu dysponujący autami mogą wyskoczyć nawet na jednodniówkę w Beskidy czy Tatry. Jesli szukamy pobytu parodniowego, to w zasięgu komunikacyjnym i kosztowym znalazły się nawet bliższe regiony alpejskie! Nie każdy dostrzega piękno niskich gór, w całosci porosniętych lasem.

Dlatego opowiadanie, że to wszystko przez mafię rządowo-przewodnicką, jest już naciąganiem. Naciąganiem podsycanym nie bez przyczyny. Bo o ile jestem w stanie uwierzyć, że p. Lechowi naprawdę chodzi o możliwosć bezinteresownego dzielenia się swoją wiedza, to tyle wielu propagatorów tzw. "wolnego przewodnictwa" dało się poznać jako przedsiębiorcy, którzy chętnie by zaoszczędzili. Bo przecież "każdy potrafi opowiadać o górach"
Awatar użytkownika
Lech
Odznaka Mała Złota
Posty: 210
Rejestracja: śr sty 17, 2007 9:28 am
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: Lech » czw paź 14, 2010 8:41 am

Artur pisze:A spada? Z całym szacunkiem, jakos tego nie widzę. A już na pewno nie Karkonoszami. Przy dobrej pogodzie przynajmniej główne szlaki jak przypominały ruchliwe autostrady - tak przypominają
Tyle, że to głównie dzięki wyciągom. Ludzie wjadą na górę i zjadą, częsć z nich tylko zejdzie, jeszcze mniej całkowicie rezygnuje z wykorzystania wyciągu. Z tej masy turystów nikt nie skorzysta z noclegu, co najwyżej z gastronomii. Nocują na dole albo wsiadają do pozostawionego tam samochodu i odjeżdżają. Celowo czy przypadkowo pomijasz problem schronisk - temat tego wątku? Jakos dziwnym trafem nie dostrzegasz, że mało kto wędruje z plecakiem z pełnym ekwipunkiem i korzysta z noclegów w schroniskach. Zorganizowane grupy wędrowne, zwłaszcza młodzieżowe, które kiedys dawały spore obłożenie schroniskom, zostały wyeliminowane z gór za pomocą głupich przepisów i w majestacie prawa. I to jest fakt.
Artur pisze:Dlatego opowiadanie, że to wszystko przez mafię rządowo-przewodnicką, jest już naciąganiem. Naciąganiem podsycanym nie bez przyczyny.
Sądzisz, że wszyscy czytający to forum dadzą się zwiesć odwracaniem uwagi od tematu i uwierzą, że problemy braku frekwencji w schroniskach górskich po polskiej stronie Sudetów wzięły się z plam na słońcu albo z fusów po kawie?
Artur pisze: wielu propagatorów tzw. "wolnego przewodnictwa" dało się poznać jako przedsiębiorcy, którzy chętnie by zaoszczędzili
Przekonaj Czechów i Niemców jacy to oni są nieszczęsliwi, że mogą oszczędzać, że nie ma tam państwowego licencjonowania i państwowego monopolu na przekazywanie wiedzy krajoznawczej. Przekonaj też jacy są nieszczęsliwi, że ich wolny rynek usług turystycznych i w ogóle turystyka jest bez porównania lepiej rozwinięta jak w Polsce.
Artur pisze:Bo przecież "każdy potrafi opowiadać o górach"
A co? Opowiadasz się za cenzurą, która ma oceniać, kto potrafi słusznie opowiadać? A kto tego nie potrafi to zamknąć mu usta za pomocą srodków przymusu, w jakie zostały wyposażone służby parkowe? Otóż sprawa ma wyglądać tak, że każdemu powinno być wolno opowiadać o górach i w ogóle o kraju, zgodnie z konstytucyjnym prawem do wolnosci słowa i wolnosci pozyskiwania i przekazywania informacji, jak również każdy powinien mieć niezbywalne prawo do dzielenia się swoją wiedzą i doswiadczeniem górskim z grupą, którą ma mieć prawo zaprowadzić do schroniska na nocleg niezależnie od wysokosci n.p.m., w parku narodowym itd. Bo to grupa ma decydować, zgodnie z konstytucyjnym do prawem wolnosci poruszania się po kraju, komu powierzy zadania organizatora i opiekuna podczas wędrówki, a nie administracja parku i jakis państwowy urzędas wydający licencje i pozwolenia.
Pozdrawiam



Lech Rugała



Obrazek
janusz
Odznaka Popularna
Posty: 56
Rejestracja: wt paź 12, 2010 8:16 pm
Lokalizacja: z nizin

Postautor: janusz » czw paź 14, 2010 12:23 pm

Artur pisze:A spada? Z całym szacunkiem, jakos tego nie widzę. ...

Ależ dalej sam już o tym piszesz.
Artur pisze:A już na pewno nie Karkonoszami. Przy dobrej pogodzie przynajmniej główne szlaki jak przypominały ruchliwe autostrady ...

Szlak grzbietowy to tylko przy beznadziejnej pogodzie jest wyludniony, ale nie pusty.

A tłok to tam był od zawsze - już przed stuleciem Mieczysław Orłowicz tym " jarmarcznym harmidrem i piwnymi atrakcjami" był zgorszony :iconbiggrin:
Janusz

Wróć do „Turystyka w Karkonoszach”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości